Grzechem byłoby odwiedzając stolicę Saksonii nie zajrzeć do pobliskiej Miśni. Znajduje się ona od Drezna zaledwie 25 km czyli jakieś 40 minut jazdy samochodem. Miśnia swoje bogactwo zawdzięcza głównie jednej rzeczy: porcelanie. To właśnie tam na początku 18 wieku alchemik niejaki Ehrenfried Walther von Tschirnhaus oraz jego uczeń Johann Friedrich Böttger na zlecenie znajomego nam już króla Polski Agusta Mocnego rozpoczeli prace nad złamaniem receptury czegoś co było w tamtych czasach równie cenne jak złoto czyli chińskiej porcelany. Po kilku latach badań eksperymenty zakończyły się sukcesem i w 1710 roku w Miśni otworzono pierwszą w Europie fabrykę porcelany. Sprawa była tak poważna i tak chciano zachować recepturę w tajemnicy, że fabrykę ulokowano w ogromnym miśnieńskim zamku Albrechtsburg. Dzisiaj "białe złoto" nie wytwarza się już na zamku, ale nieopodal centrum Miśni w nowoczesnej manufakturze. To co nas najbardziej interesuje to fakt, iż można się tam wybrać w celach poznawczych i zobaczyć o co chodzi z tą porcelaną. Przy manufakturze działa, małe ale za to treściwe muzeum. W ramach zwiedzania możemy obejrzeć prezentacje poszczególnych etapów wytwarzania i zdobienia porcelany. Do przejścia są cztery sale i każdy odwiedzający dostaje tzw. audioguide'a (jest nawet język polski!) z komentarzem, tak by nie czuć się zbytnio zagubionym w świecie porcelany.
rotating_baner
poniedziałek, 6 października 2014
wtorek, 30 września 2014
Drezno
Zaledwie 530km od Krakowa możemy znaleźć niezwykłe miasto stolicę Saksonii Drezno. To tam urodził się i miał swoją siedzibę król Polski August II Mocny oraz jego syn, również król Polski August III. I tam maluch był, widział wiele, jeszcze więcej przespał i mu się podobało. Nawet bardzo.
Dojazd do Drezna jest bajecznie prosty, praktycznie od początku do końca cały czas jedziemy autostradą, czasami tylko zatrzymując się na znienawidzonych bramkach, ale to w Polsce. Dotarcie do Drezna z Krakowa nie powinno nam zająć więcej niz pięć i pół godziny czyli prawie tyle samo co dojazd do Pragi czy Budapesztu. No chyba, że jedziecie z 14-miesięcznym niemowlakiem, który na dodatek zdradza objawy choroby lokomocyjnej wtedy różnie to bywa.
Stolica Saksonii jak już się do niej dojedzie mile zaskakuje. Trochę mieliśmy obawy czy tam będzie co zobaczyć na starym mieście. Przecież w lutym 1945 roku przeżyło ono swój armagedon i zostało zrównane z ziemią w ogromnym nalocie dywanowym przez ponad 1200 alianckich bombowców. Jak się okazuje Drezno nie tylko podniosło się ze zgliszczy i ale podniosło się w całkiem niezłym stylu. Śmiało można tam spędzić nawet przedłużony weekend i zapewniamy, że jest tam sporo do zobaczenia.
Naszą wędrówkę zaczynamy z Neustadt i zanim przejdziemy przez Elbę mostem Augusta najpierw możemy stanąć oko w oko z królem Augustem II Mocnym, a w zasadzie z jego wielkim pozłacanym pomnikiem. Potem chwila spaceru po moście, z lewej mimochodem zerkamy na ładne nabrzeże i od razu wpadamy na stare miasto.









