rotating_baner

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowa Zelandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowa Zelandia. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 listopada 2016

Podsumowanie cz. 2

Przed nami druga część podsumowania naszej 5-miesięcznej podróży "życia" na Antypody. Tym razem skupimy się na przygotowaniach, przewodnikach, ubezpieczeniach i dostępie do gotówki. Wpis wyszedł znowu tak duży i spraw uzbierało się tyle, że z pewnością będzie jeszcze część trzecia podsumowania. Jak widać zrobił nam się lekki wieloodcinkowy serial. Ale to chyba dobrze, co?

Poprzednią część z podsumowania znajdziecie tutaj: Podsumowanie cz. 1

Przygotowania - co zabrać



W ferworze pakowania, dzień czy dwa przed wyjazdem.

wtorek, 27 września 2016

Podsumowanie cz.1

Nadszedł w końcu czas na jeden z najważniejszych wpisów na blogu. Spróbujemy podjąć wyzwanie i dokonać podsumowania naszego wyjazdu życia. Co prawda jeszcze cała Indonezja została nam do opisania, ale chyba możemy zrobić mały wyjątek. Na Indonezję przyjedzie jeszcze czas. Zwłaszcza, że mimo kilku minusów Indonezja okazała się krajem, który ma bardzo wiele do zaoferowania i na pewno jest warta opisania. A tymczasem zapraszamy wszystkich na pierwszą część podsumowania naszego 5-miesięcznego wyjazdu z dwoma maluchami.

Hobbiton - nie można tam nie pójść będąc w Nowej Zelandii

poniedziałek, 14 marca 2016

Christchurch

Dzisiaj opowiemy Wam o przedziwnym mieście. Mieście, które nie ma centrum, a główna galeria handlowa rozlokowana jest w kontenerach. Na początku jak się tam przyjedzie to jest trochę ponuro i przygnębiająco, ale dość szybko można zorientować się, że to było tylko pierwsze wrażenie. Po drugim spojrzeniu pomimo tych wszystkich smutnych obrazków okazuje się, że to miasto ma swój urok, a co najważniejsze ma swój niepowtarzalny styl. Poznajcie Christchurch, miasto które spędziło z nami całe 3 dni i pożegnało nas w imieniu Nowej Zelandii.

czwartek, 10 marca 2016

Pukaki i Tekapo

Zanim ostatecznie pożegnamy się z urzekającą Nową Zelandią zostały nam do zobaczenia jeszcze dwa miejsca, a nawet w sumie trzy. Zależy jak liczyć. Oprócz Christchurch, gdzie zakończymy naszą przygodę z zieloną wyspą chcemy wybrać się jeszcze na dzień lub dwa w góry, by zobaczyć dwa jeziora. O tyle niezwykłe, zresztą jak wiele rzeczy tutaj, że posiadające turkusowy kolor wody. To za sprawą rzeki Godley, która zasila te jeziora i która ma swoje źródła w Południowych Alpach. Właśnie, kluczowe słowa Alpy Południowe. Te jeziora nie byłyby tak niezwykłe, gdyby nie otaczające je góry. Poznajcie Pukaki i Tekapo.

poniedziałek, 7 marca 2016

Steampunk HQ

Pogoda się psuje. Prognozy na najbliższe dwa dni nie za bardzo, deszcz, a czeka nas wyjazd w górskie rejony. No cóż, trzeba przeczekać. Z Moeraki ruszamy dalej i zaledwie pół godziny drogi kończymy jazdę w wiktoriańskim Oamaru. Sytuacja dla nas niecodzienna, zwykle jedziemy rano przynajmniej dwie godziny. W Oamaru zostajemy dwa dni, trzeba ogarnąć lekko samochód, wrzucić do pralki zaległe pranie. Oczywiście swoje kroki kierujemy też do centrum miasta. Jeszcze nie wiemy, że tego dnia trafimy do jednego z dziwniejszych i bardzo intrygujących miejsc w Nowej Zelandii. Zobaczcie Steampunk HQ.

piątek, 4 marca 2016

Są zwierzaki

Pamiętamy jak z zapartym tchem i wypiekami na twarzy przegladaliśmy zdjęcia na blogach z wyjazdów do Nowej Zelandii. Niesamowite krajobrazy, zapierające dech w piersiach widoki i egzotyczne jak dla nas zwierzęta. Tak, Nowa Zelandia to unikalne miejsce, gdzie można spotkać na plaży dzikie zwierzęta. Zobaczcie naszą historię pogoni za pingwinami, fokami i lwami morskimi.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Milford Sound

Dzisiaj będzie o niezwykłym miejscu. Zaliczane z pewnością jako jedno z najpiękniejszych miejsc w Nowej Zelandii. Przez wielu uważane jako jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na Ziemi. Z pewnością znajdziecie je również na każdej liście 100 czy 1000 miejsc, które należy odwiedzić przed śmiercią. Nawet nazwa tego miejsca sama w sobie jest intrygująca. Poznajcie najładniejszy fiord na swiecie: Milford Sound.

piątek, 26 lutego 2016

Wanaka i Queenstown

Dzisiaj będzie o dwóch miastach, małym i trochę większym. Będzie też o widokach za oknem, bo południowy zachód południowej wyspy to prawdziwa uczta dla oczu. Naszym celem tego dnia jest Queenstown, ale zanim tam dojedziemy po drodze mamy wspomniane małe miasto. Wanaka bo nim mowa, to urokliwe miasteczko położone nad jeziorem o tej samej nazwie. Zatrzymujemy się tam tylko na kilka godzin, by przekąsić makaron albo ryż. Tym razem z naszym nowym odkryciem makrelą z puszki w sosie pomidorowym. Hmmm... palce lizać.
W Wanaka pełno jest miejsca na rodzinny piknik. Przy samym jeziorze jest rozległy parking, a wzdłuż plaża z drobnych kamyków. Łagodne zejście do wody, więc nic tylko wskoczyć i taplając się w wodzie (raczej chłodnej) kontemplować krajobraz.

niedziela, 21 lutego 2016

Franz Josef i Fox

Jest jedna atrakcja, której po prostu nie da się ominąć będąc w Nowej Zelandii. To tak jakby pojechać do Krakowa i nie pójść na Rynek i nie zobaczyć Sukiennic. Po prostu nie można tam nie pojechać. Zobaczcie dwóch bohaterów dzisiejszego wpisu lodowce: Franz Josef i Fox.

środa, 17 lutego 2016

Naleśniki

Jadąc trasą SH 6 wzdłuż zachodniego wybrzeża południowej wyspy nie sposób ominąć jednego miejsca. Poznacie je od razu. Po opuszczeniu Westport długo jedzie się wzdłuż wybrzeża. Po drodze nic nie ma, żadnej wioski, żadnego miasteczka, żadnej stacji benzynowej. W miarę jazdy plaże robią się coraz bardziej dramatyczne. Pojawiają się wysokie klify i skały. Ocean szaleje rozbijając wściekle kolejne fale. I nagle pojawia się duży parking, restauracja, toalety. Dotarliście do celu. Zobaczcie Punakaiki. Niezwykłe miejsce, gdzie można obejrzeć wapienne skały naleśnikowe.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Abel Tasman

Jest taki park narodowy w Nowej Zelandii, który do przejścia wcale to a wcale nie wymaga specjalnego wysiłku. To nie Tangarino Alipine Crossing, gdzie trzeba ostro drzeć pod górę. To nie Queen Charlotte Track gdzie idzie się kilka dni, a noclegi trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. To w końcu nie najsłynniejszy nowozelandzki szlak pieszy Milford Track, który wiedzie przez dzikie tereny Fiordlandu. Poznajcie Park Narodowy Abel Tasman. Park Narodowy godny trzylatka.

środa, 10 lutego 2016

Marlborough Sounds

Jesteśmy już na południowej wyspie. Tutaj jest naprawdę dużo inaczej niż na północnej. Samo Picton, gdzie przypływa prom sprawia wrażenie miasteczka rodem z serialu Przystanek Alaska. Traktujemy to miasto tylko jako punkt na drodze i zostajemy tu zaledwie jedną noc. Nazajutrz po dokonaniu dwóch bardzo ważnych zakupów: kolejnej butli gazowej i koca w charity shop'ie za 2$ ruszamy dalej. Ta druga rzecz, czyli koc okazuje się niezbędna. Nocka wcześniej w Wellington ciężko nas doświadczyła. W namiocie mieliśmy 11 stopni. Mamy nadzieję, że teraz z kocem za dwa dolary dojedziemy już wszędzie.
Ostatni rzut oka na Picton i ruszamy dalej.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Wellington

Wellington wiele osób traktuje jako punkt przesiadkowy na prom w drodze na kolejną wyspę. Zostaje tu tylko na jedną noc i jedzie dalej. A to jak się okazuje duży błąd. Bo stolica Nowej Zelandii ma naprawdę sporo do zaoferowania. To kompaktowe, małe miasto bez bardzo wysokich budynków zupełnie nie przypomina stolicy w sumie dużego kraju jakim jest Nowa Zelandia.
Zwiedzanie miasta nie może się obyć bez wizyty w muzeum Nowej Zelandii Te Papa Tongarewa. Na sześciu piętrach mieszczą się różne wystawy obejmujące swoją tematyką kraj Kiwi. Na początek jest mocne uderzenie. Ekspozycja poświęcona bitwie o półwysep Galipoli podczas I Wojny Światowej. W walkach przeciwko tureckiej armii (zakończonych porażką zresztą) brało udział również nowozelandzkie wojsko. Wystawa dosłownie wbija w ziemię. Koniecznie trzeba ją zobaczyć, zwłaszcza, że wstęp do Te Papa jest darmowy. Największe wrażenie robią ogromne dioramy z postaciami nowozelandzkich żołnierzy.

sobota, 6 lutego 2016

Góra Taranaki

Podróżowanie z dziećmi ma jeden mankament. W zasadzie to nawet kilka mankamentów, ale jeden szczególnie może dawać się we znaki. Mając dwa maluchy u boku zapomnij o pięknych wymagających trasach górskich. Z żalem oglądaliśmy jak poznany na kempingu Kazach, żyjący obecnie w Niemczech, pokazywał nam zdjęcia i filmy z Tangarino Alipine Crossing. Ten jeden z najpiękniejszych szlaków górskich w Nowej Zelandii, musieliśmy niestety odłożyć na półkę z napisem "bliżej nieokreślona przyszłość, bardzo możliwe, że nigdy". Dobrze, zatem wejść w wysokie góry nie możemy, ale przecież zawsze możemy je sfotografować.
Mamy dla Was teraz małe ćwiczenie. Otwórzcie Google Maps, znajdźcie północną wyspę Nowej Zelandii i zróbcie zbliżenie na jej południowo-zachodni cypel. Widzicie ten dziwny zielony okrąg? To jest Park Narodowy Egmont. Kryje on w sobie jedną z najpiękniejszych gór północnej wyspy: wulkan Taranaki. Takiej okazji przepuścić nie można. Dlatego z Taupo skierowaliśmy się do Wellington, ale nałożyliśmy dzień drogi, tak by sfotografować tą jedną górę. Zobaczcie jak nam to wyszło.

Początek nie zapowiadał się najlepiej. Musicie uwierzyć, ale na zdjęciu poniżej za chmurami ukrywa się wysoki na 2500 m. wulkan. Szczyci się tym, iż posiada jeden z najbardziej symetrycznych kształtów stożka pośród wszystkich wulkanów świata.

środa, 3 lutego 2016

Taupo i okolice

Kilka godzin jazdy od Waikaremorana i lądujemy w miejscowości Taupo. Miasto to nazywa się tak samo jak jezioro nad którym leży. Cała okolica jest bardzo turystyczna, no i niestety ceny na kampingach jakieś takie z kosmosu trochę. Aczkolwiek mała uwaga na marginesie niedaleko Huka Falls jest pole namiotowe (Reid's Farm), gdzie można spać za darmo. Z udogodnień jest tylko kibelek. Taupo to nie tylko miejscowość leżąca nad największym jeziorem w Nowej Zelandii. Jest tu całkiem sporo do roboty. Są parki geotermalne, są baseny termalne oraz niesamowity wodospad Huka Falls.
Eksplorację okolicznych atrakcji zaczynamy od parku geotermalnego Orakei Korako.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Waikaremoana

Jezioro Waikaremorana to z pewnością jeden z ciekawszych noclegów jakie mieliśmy na północnej wyspie. Jezioro to znajduje się na terenie Parku Narodowego Te Urewera i jest drugim największym jeziorem na północnej wyspie. Z ciekawych rzeczy jakie warto wiedzieć, a które niestety w obecnych okolicznościach są niedostępne dla nas to wokół jeziora wiedzie świetny szlak pieszy. Długi na 46 km zaliczany jest do tzw. Great Walks w Nowej Zelandii. Może kiedyś.. Jak na razie to zostaje nam samochód. A droga do jeziora jest bardzo malownicza.

piątek, 29 stycznia 2016

Cel: East Cape

Na East Cape mieliśmy jeden taki dzień kiedy po ciężkim całym prawie dniu jazdy samochodem jak dotarliśmy na kamping to zamiast zrobić się lepiej zrobiło się jeszcze gorzej. Filipowi wychodzi właśnie pierwszy ząb, czyli czytaj 'lekko nie jest'. Do tego Łukasz biegnąc po kamieniach rozwalił sobie czoło i narobił dzikiego wrzasku na cały kemping. W takich momentach z zazdrością patrzymy na wszystkich kampersów w Britzach czy Jucy jak sobie na wieczór wystawiają stolik, dwa krzesełka przed kampera i ze spokojem popijając winko z kieliszków patrzą na nas z politowaniem jak biegamy po kempingu tam i z powrotem.

wtorek, 26 stycznia 2016

Wai-o-tapu

Dzisiaj pojedziemy klasyką Nowej Zelandii. Jest takie miasto na północnej wyspie, gdzie prawie każdy turysta zawita. To takie trochę nasze Zakopane - obowiązkowy punkt na trasie zwiedzania kraju. Rotorua, bo o tym mieście mowa, słynie głównie z jednej rzeczy: zjawisk geotermalnych. Pamiętacie jak przy okazji Auckland wspominaliśmy o wulkanach? Nie biorą się one znikąd. Nowa Zelandia ma tą przyjemność, iż znajduje się na styku dwóch płyt kontynentalnych, ma to swoje negatywne efekty jak np. niedawne trzęsienie ziemi w Christchurch w 2010. Są też i pozytywne strony i możemy się im doskonale przyjrzeć z bliska w Rotorua i okolicach.

sobota, 23 stycznia 2016

Hobbiton

Był obiecany Hobbiton, to dzisiaj będzie o Hobbitonie, to co prawda zaburza nam lekko chronologię, ale co tam. Słowa dotrzymać trzeba.
Pierwsza rzecz o jakiej trzeba wspomnieć to, że liczba biletów na dzień jest dość mocno ograniczona. Zatem kupując bilety trzeba to zrobić przynajmniej dzień wcześniej. Dobra wiadomość jest taka, że można je kupić online. Następna zła wiadomość, zanim przejdziemy do tych dobrych, to taka, że jest to chyba najdroższa atrakcja w Nowej Zelandii. Bilet dla dorosłej osoby 79 NZD, czyli na złotówki około 210 zł! Grrrr... Na szczęście dzieci do lat 8 wstęp wolny. Dobra, jak przełkniemy już tą chorą cenę wstępu, czeka nas godzina niezłej zabawy.
Witajcie w Hobbitonie!

czwartek, 21 stycznia 2016

Auckland i dalej

W końcu zakupiliśmy kartę sim z sieci Spark, tak więc w końcu mamy stały dostęp do internetu. Niestety w Nowej Zelandii kwestia internetu jest bardzo wkurzająca. Ogólnie to nie ma czegoś takiego jak darmowe wifi na kampingach. Albo jest to opcja płatna (różnie 2-5 dolarów) albo wcale jej nie ma. Dlatego trzeba ratować się internetem przez sieć komórkową. Wychodzi 20 dolarów za 1GB. Na dłuższą metę wyjdzie się na swoje. W każdym bądź razie internet jest, tak więc możemy nadganiać zaległości, a sporo się ich zrobiło.
Po opuszczeniu miasta Paiha udajemy się na zachodni kraniec północnej wyspy by przejechać przez las Waipoua. Jest on o tyle niesamowity, że rosną w nim prastare drzewa kauri. Jadąc szosą numer 12 przez środek lasu koniecznie trzeba zatrzymać się na 15 minut by zobaczyć 'Władcę lasu' czyli ogromne drzewo kauri Tane Mahuta.