Spędziliśmy cztery noce na wyspie będącej w naszym osobistym rankingu numerem jeden. Jak zamknie się oczy i wyobrazi jak powinna wyglądać rajska wyspa to to wyobrażenie z pewnością będzie bardzo blisko tego co można doświadczyć i zobaczyć na Ko Lipe. Zacznijmy po kolei, z Ko Lanty mieliśmy się dostać tańszą opcją czyli minibus do Pak Bara i stamtąd dopiero prom. Jak sprzedawano nam bilet to zapewniano nas, że na miejscu będziemy około 14. Obiecanki cacanki, wyszło jak zwykle to u Tajów wychodzi czyli do celu dotarliśmy prawie po 10 godzinach czyli około 17. Szkoda, bo dzień był ładny, a spędziliśmy go w busie albo czekając na prom. Na Ko Lipe nocleg mieliśmy w Blue Tribes polecanym w przewodniku Rough Guides. My go nie polecamy. Internet tam prawie wcale nie działał (stąd też przerwa w publikowaniu na blogu), bungalowy nawet fajne, ale murowane z wiatrakiem i bez klimatyzacji. Na Ko Jum spaliśmy już w bungalowie bez klimatyzacji i było ok, ale tamten miał przewiewne bambusowe ściany. Tu było bardzo gorąco w nocy, myślimy że gdyby nie to że tyle już tutaj jesteśmy to byłoby nam ciężko noc przetrwać. Na zdjęciach poniżej rzeczony nocleg.